Dziennik · Historie
Pierwszy turniej.
Pierwszy turniej rzadko wygląda jak w głowie. Jest za głośno, za szybko i za dużo rzeczy naraz. To normalne.
Ważenie. Rozgrzewka. Imię przeciwnika, którego nie znasz. Potem jedna lub dwie walki i długi powrót do domu z głową pełną detali.
Zostaje nie wynik. Zostaje doświadczenie: że dałeś radę wejść na matę, gdy było niewygodnie. I że następnego dnia i tak wracasz na trening.